Siodło i koń – cz. 4

W poprzedniej części przyjrzeliśmy się „zaawansowanym technicznie” metodom dopasowania siodła. Tym razem skupimy się na sposobach możliwych do zastosowania przez każdego, bez uciekania się do wyspecjalizowanego sprzętu. Pamiętajmy, że wszystkie podane tu metody są mało dokładne i wiele zależy od doświadczenia osoby, która siodło dopasowuje. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości, zdecydowanie lepiej dla nas, naszego konia i portfela będzie zwrócić się do kogoś, kto ma w tym zakresie odpowiednie doświadczenie.

Sprawdzamy terlicę

Sprawdzamy terlicę

Zanim zabierzemy się za dopasowanie siodła, oglądamy je dokładnie, sprawdzając, czy nie jest zwichrowane, skręcone lub w jakikolwiek inny sposób niesymetryczne – wbrew pozorom dotyczy to również nowych siodeł! Przesuwamy ręką po powierzchni paneli bądź ławek, która będzie kontaktować się z grzbietem, starając się zachować równomierny, dość mocny docisk. Jakiekolwiek dające się wyczuć „górki”, krawędzie czy (zdarza się!) łebki gwoździ czy śrubek dyskwalifikują siodło, bo będą wbijać się w grzbiet konia. Sprawdzamy, czy pierścienie riggingu (w siodle westernowym) lub przystuły są przymocowane symetrycznie do terlicy siodła – ich niesymetryczność spowoduje, że gdy dopniemy popręg, siodło będzie przekrzywiać się na grzbiecie. Kolejna rzecz, jaka nas czeka, to sprawdzenie, czy terlica jest w jednym kawałku. Łapiemy siodło za przedni łęk, dociskając tylny do biodra (siodło angielskie), lub stawiamy na widelcu na ziemi (siodło western) i próbujemy dociągnąć przedni łęk do siebie (docisnąć tylny do ziemi). Jakiekolwiek „poddanie się” siodła, trzeszczenie itp. oznacza złamaną lub pękniętą terlicę – takie siodło nie nadaje się do użytku! Nie będzie poprawnie rozkładać ciężaru, a pęknięta terlica grozi nawet wbiciem się w grzbiet konia.

Na koniu

Uwaga: wszystkie próby dopasowania wykonujemy bez jakiegokolwiek podkładu (chyba że jest to podkład diagnostyczny)!

DopasowanieKładziemy siodło na konia i próbujemy wsunąć dłoń pod ławki lub panele wzdłuż ich krawędzi. Jeśli znajdziemy miejsce, gdzie trudno to zrobić, siodło w tym miejscu za bardzo uciska grzbiet. Przy siodłach, które mostkują, będzie to przód i tył siodła (relatywnie łatwo za to wsunąć rękę pod ławki w połowie ich długości. Szczególnie często zdarza się to w przypadku źle wyprofilowanych siodeł westernowych o zbyt prostych ławkach). Wkładamy rękę pod przedni łęk, sprawdzając, czy jest wystarczająco duży prześwit (~5 cm) .

Prześwit pod przednim łękiem

Prześwit pod przednim łękiem

Jeśli jesteśmy w stanie włożyć ją mniej więcej do połowy siodła, możemy, przesuwając palce na boki, sprawdzić, czy ławki/panele mają w tym miejscu dobry kontakt z grzbietem. Jeśli nie uda się włożyć ręki tak głęboko, możemy spróbować zajrzeć, świecąc sobie latarką (zarówno od przodu, jak i od tyłu siodła), i zobaczyć, czy są jakieś prześwity między siodłem a końskim grzbietem [fot. poniżej]. Sprawdzamy również, czy szerokość kanału między panelami/ławkami jest dostateczna (min. 4 palce na całej długości) – jeśli nie, siodło nie odciąży całkowicie kręgosłupa i będzie przeszkadzać przy jego ugięciach na boki.

Następnie wykonujemy test sznurka. Weźmy kawałek sznurka (ok. 1 m), zawiążmy grubszy supełek na jego końcu i połóżmy go na linii kręgosłupa (supełkiem z przodu), a następnie osiodłajmy konia (z podkładem), tak żeby końce sznurka wystawały z przodu i z tyłu. Powinniśmy być w stanie bez żadnego oporu przeciągać sznurek w przód i w tył, łapiąc za końce. Następnie wsiądźmy na konia i spróbujmy przeciągnąć sznurek, ciągnąc za tył. W zależności od materiału, z jakiego wykonany jest nasz pad, sznurek powinien dać się przeciągnąć bez oporu lub stawiając jedynie niewielki opór, a koń nie powinien zareagować. Ten sam test wykonujemy, stojąc w strzemionach. W każdym przypadku, jeśli sznurek się zacina lub wymaga zbyt dużej siły do przeciągnięcia, siodło ma za mały prześwit. Siodło, które „nie zda” tego testu, uciska na kręgosłup i nie nadaje się do jazdy.

Na tym zakończyliśmy bardzo wstępne sprawdzenie, które pozwoli nam na wyeliminowanie siodła, które ewidentnie nie pasuje.

Plamy bruduOsiodłajmy brudnego konia (możemy sobie pomóc, pryskając go środkiem na owady, a następnie posypując pyłem lub pozwalając mu się wytarzać), podłóżmy pod siodło cienki biały czaprak lub złożone prześcieradło, a następnie pojeźdźmy ok. 20 minut. Jeśli siodło pasuje, powinniśmy otrzymać „brudny” odcisk siodła o jednakowej intensywności na całej jego powierzchni. Obecność mocniej zabarwionych miejsc świadczy o istnieniu punktów nadmiernego nacisku, obecność czystych lub słabiej zabrudzonych – siodło nie dotyka w tym miejscu grzbietu. Nawet jeśli nie doszukamy się w ten sposób widocznego niedopasowania, cały czas zwracajmy uwagę na zachowanie konia, które może nam wiele powiedzieć o tym, czy siodło na pewno nie sprawia dyskomfortu .

Plamy potuNieco mniej dokładnym sposobem jest obejrzenie po rozsiodłaniu plam potu na grzbiecie – powinny być równe, odpowiadające ławkom/panelom siodła. Jeśli znajdą się na nich suche miejsca, należy podejrzewać, że są to punkty nadmiernego ucisku – jest on tak duży, że gruczoły potowe zostają zablokowane.

Pamiętajmy, że niepasującego siodła w 99% przypadków nie dopasujemy podkładami, padami, żelami i innymi tego typu wynalazkami! Podkłady mają oczywiście swoją rolę i miejsce, ale nie służą do dopasowywania siodeł.

Dopasowanie siodła powinniśmy sprawdzać przynajmniej dwa razy w roku. Zmiany w kondycji, umięśnieniu, intensywność treningu, wiek konia (konie rosną do 6. roku życia, na starość z kolei masa mięśniowa się zmniejsza) mają ogromny wpływ na kształt grzbietu, a zatem i dopasowanie siodła. Nie powinniśmy oczekiwać, że jedno siodło starczy nam na całe życie konia, zwłaszcza gdy koń jeszcze rośnie, a my zaczynamy pracę pod siodłem.

Siodła bezterlicowe

Często możemy spotkać się z opinią, że siodło bezterlicowe pasuje na każdego konia. Niestety, nie jest to prawda w odniesieniu do żadnego siodła. O ile dane siodło bezterlicowe będzie pasować na znacznie większą „liczbę grzbietów” niż siodło z terlicą, nie oznacza to wcale, że będzie pasować na konkretnego konia.

Dopasowanie łękuWiększość siodeł bezterlicowych wyposażona jest w wymienne sztywne łęki, które musimy odpowiednio dobrać do grzbietu konia – najłatwiej dopasować je, kładąc bezpośrednio na grzbiecie. Jako alternatywę (w niektórych konstrukcjach, np. Barefoot) możemy zastosować łęk miękki (wyglądający jak wypchana skarpetka) .

Jeśli mamy do dyspozycji beczkę, „osiodłajmy” ją (z podkładem, który zaleca producent), wsuńmy dłoń na „kręgosłupie” pod punkt zawieszenia strzemion, a następnie poprośmy pomocnika, żeby na nim usiadł. Następnie poprośmy go o obciążenie strzemion w tej pozycji (lub pociągnięcie za nie). Jedyne, co powinniśmy czuć, to lekki kontakt z naszą ręką, jakikolwiek mocniejszy nacisk dyskwalifikuje w zasadzie siodło, bo oznacza nacisk na kręgosłup.

Osiodłana beczkaPo dopasowaniu łęków i ewentualnym sprawdzeniu siodła na beczce osiodłajmy konia (z firmowym podkładem, jeśli producent taki zaleca) i wykonajmy wyżej opisany „test sznurka”. Podobnie jak w przypadku testu z beczką, siodło, które go nie zda, nie nadaje się w zasadzie do niczego więcej niż sporadyczna jazda przez krótki czas, bo uciska na kręgosłup. Pamiętajmy, że nawet w przypadku miękkiego łęku nie ma on prawa leżeć na kłębie! Warto też wykonać opisany wcześniej test z białym czaprakiem/plamami potu.

Niektóre siodła (np. Startrekk) mają ruchome panele doczepiane na rzepy, których pozycja wymaga również dopasowania do konkretnego konia. Możemy manipulować nimi pod różnymi kątami (aby np. podnieść tył siodła, przyczepimy je pod skosem), pamiętając, że zbyt szerokie ich ustawienie spowoduje, że siodło osiądzie na kręgosłupie, a zbyt wąskie (mniej niż 4 palce) będzie uciskać kręgosłup po bokach.

Panele

Podkłady a dopasowanie

Podkład zwęża siodło

Podkład zwęża siodło

Chyba każdy się zgodzi, że włożenie grubych skarpetek nie spowoduje, że but zacznie pasować. Może co najwyżej rozwiązać problem chwilowo, maskując uwierające miejsca. Żaden podkład nie pomoże, jeśli siodło jest za wąskie . Dodatkowy podkład spowoduje nie tylko, że całość będzie jeszcze węższa (gruba skarpetka czyni zbyt ciasny but jeszcze ciaśniejszym), ale też zmieni równowagę siodła, podnosząc jego przód. Jeśli, chcąc ją przywrócić, podłożymy coś dodatkowo pod tył, spowodujemy tym mocniejsze wbijanie się przodu zbyt wąskiej terlicy, a poza tym wprowadzimy dodatkowy dyskomfort na granicy podkładów i spowodujemy, że siodło zacznie mostkować.

 

 

 

 

 

Często dodanie podkładu powoduje radykalną poprawę ruchu i zachowania konia. Nie oznacza to wcale, że podkład dopasował nam siodło. Jest to niestety zazwyczaj poprawa krótkotrwała i problemy powrócą. Podkład powoduje zmianę balansu siodła i punkty nadmiernego ucisku zmienią się i przesuną, ale nie zostaną wyeliminowane. Dopóki ucisk nie spowoduje trwałych uszkodzeń w nowych miejscach, będziemy mieli wrażenie, że jest lepiej. Szczególnie zdradliwe są podkłady żelowe, które nie tylko nie chronią punktów nadmiernego nacisku, ale wręcz je akcentują – żel jest wyciskany spod nich i gromadzi się w miejscach, w których nie ulega kompresji.

Jedyny przypadek, kiedy podkład może pomóc, to siodło nieco za szerokie (ma odpowiednio ukątowane ławki/panele, jest jedynie zbyt szerokie). Może się nam przydać, kiedy koń schudł z jakiegoś powodu lub kiedy kupujemy siodło nieco na wyrost dla konia, który rozbudowuje mięśnie.

Zostaw komentarz!

Dodaj komentarz poniżej, albo trackback ze swojej strony. Możesz także
zasubskrybować komentarze przez RSS
Bądź miły, pisz na temat, nie spamuj.

Strona obsługuje Gravatar. Zarejestruj się na Gravatar.

 

Mogą Cię zainteresować:close

Bądź zawsze na bieżąco!

Nie chcesz przegapić nowych artykułów lub  terminów warsztatów?

Polub nas na Facebooku!