Po co jest siodło? Większość ludzi odpowie, że po to, żeby wygodniej siedziało się na koniu. I jest to prawda, po to zostało wynalezione. Ale tak naprawdę wygoda jeźdźca, choć oczywiście ma znaczenie, jest sprawą drugorzędną. Najważniejsza rola siodła to umożliwienie koniowi jak najłatwiejszego niesienia ciężaru. Całkiem podobnie, jak umożliwia nam to plecak, który stabilizując ładunek i rozkładając go na większej powierzchni pleców, pozwala znacznie bardziej komfortowo i bezpiecznie go dźwigać.
Spróbujmy załadować plecak książkami lub innymi małymi przedmiotami. Kiedy założymy go na plecy zbyt wysoko, czujemy, jakby miał nas przewrócić do przodu. Jeśli umieścimy go zbyt nisko, biodra zostaną wypchnięte do przodu i będziemy musieli stawiać bardzo małe kroki, żeby zachować równowagę. Prawidłowe umieszczenie ładunku ma kluczowe znaczenie dla swobodnego manewrowania swoim ciałem bez zaburzania równowagi, wywoływania ucisku lub innych uszkodzeń. Nie inaczej jest w przypadku koni – prawidłowe umieszczenie siodła na grzbiecie jest jednym z najważniejszych aspektów jego dopasowania. Równie ważny jak prawidłowe umieszczenie ładunku względem grzbietu jest to, w czym i jak go umieszczamy. Spróbujmy porównać różne typy siodeł z różnymi plecakami – spełniają podobną funkcję, więc będą zachowywać się podobnie.

Na oklep – zdrowiej i bardziej naturalnie?

Miękki plecak nadaje się do przenoszenia niewielkiego, stabilnego ciężaru na niewielkie odległości. Jeśli rozmiary i/lub ciężar ładunku są zbyt duże lub jest on niestabilny, korzystanie z takiego plecaka staje się niewygodne i nieprzy jemne. Jeśli ciężar jest rozłożony nierówno, będzie wbijał się nam w plecy, powodując ból, a po dłuższym czasie obtarcia. Jeśli ciągle się przesuwa (pobiegnijmy z takim plecakiem, do którego wrzucona jest tylko jedna butelka), będzie nas wytrącać z równowagi i uderzać w plecy przy każdym kroku. Przy długotrwałym noszeniu nawet niewielki stabilny ciężar stanie się niewygodny.
Jazdę na oklep lub w siodle bezterlicowym „poprzedniej generacji” możemy porównać do takiego właśnie plecaka. Cały ciężar jeźdźca skoncentrowany jest w jednym miejscu na grzbiecie konia i obciążany jest kręgosłup, dodatkowo ciężar jest on niestabilny i przesuwa się z każdym krokiem. Tak jak miękkie plecaki mają swoje rozmaite zastosowania, tak i jazda na oklep ma swoje miejsce. Jeśli jednak ładunek jest ciężki, a jazda dłuższa, siodło jest koniecznością; inaczej łatwo dochodzi do uszkodzeń związanych z nadmiernym punktowym naciskiem, o którym mówiliśmy w poprzednim odcinku.

Siodła z terlicą

Plecak turystyczny ma sztywny stelaż, który przylega do pleców niosącego i rozkłada ciężar ładunku. Jeśli ładunek jest ciężki lub się przesuwa, stelaż, rozkładając jego ciężar na dużą powierzchnię, ułatwia poradzenie sobie z tym problemem. Ponieważ jest w miarę dopasowany do pleców, nie będzie się obijał i przesuwał niezależnie od tego, jak jest załadowany. Podobnie skonstruowane jest siodło z terlicą. Terlica to sztywny szkielet wewnątrz siodła, który utrzymuje je stabilnie na grzbiecie i rozkłada ciężar jeźdźca, umożliwiając koniowi poradzenie sobie z większym i bardziej niestabilnym ładunkiem, uwalniając jednocześnie kręgosłup. Tu niestety jednak analogia się kończy – o ile sztywny szkielet plecaka niezbyt nam przeszkadza, to dla konia stanowi istotne utrudnienie, bo leży na mięśniach poruszających nogami, a sam grzbiet w trakcie ruchu wykazuje dużą ruchomość.

Współczesne siodła bezterlicowe

Od jakiegoś czasu obserwujemy zmiany w konstrukcji plecaków turystycznych. Sztywny stelaż został zastąpiony materiałami, które, rozkładając dobrze ciężar, są jednocześnie elastyczne. Nieco gorsze rozkładanie ciężaru zrekompensowane jest przez znacznie lepsze dopasowanie się do pleców noszącego (zwłaszcza w ruchu) niż w przypadku plecaka ze sztywnym stelażem. Tak też skonstruowane są dobre współczesne siodła bezterlicowe. Panele ze specjalnych materiałów dzięki swojej elastyczności dopasowują się do grzbietu w każdej fazie ruchu i rozkładają ciężar na całej jego powierzchni.

Pozycja siodła

Najbardziej rozpowszechnionym błędem jest umieszczanie siodła za bardzo z przodu. Układa to terlicę na łopatkach, co nie tylko poważnie upośledza pracę przednich nóg (skrócenie wykroku), ale prowadzi szybko do uszkodzeń mięśni i chrząstki łopatki. Dodatkowo, zwłaszcza w przypadku angielskiego siodła, przestaje ono być zrównoważone – przedni łęk jest zbyt wysoko, a siedzisko, opadając w stronę tylnego łęku, umieszcza jeźdźca w bardzo niezrównoważonej pozycji wprost na nim.

Po lewej koń osiodłany poprawnie, po prawej - za bardzo do przodu. Kropka pokazuje najniższy punkt siodła.
Po lewej koń osiodłany poprawnie, po prawej – za bardzo do przodu. Kropka pokazuje najniższy punkt siodła.
Wpływ umiejscowienia siodła na pozycję jeźdźca: u góry koń osiodłany poprawnie, u dołu - za bardzo do przodu.
Wpływ umiejscowienia siodła na pozycję jeźdźca: u góry koń osiodłany poprawnie, u dołu – za bardzo do przodu.

Siodło westernowe ze względu na swój rozmiar stwarza znacznie większy problem. Położone za bardzo z przodu wywiera olbrzymi nacisk na łopatki. Kiedy przesuniemy je na prawidłowe miejsce, uwalnia łopatki, ale umieszcza jeźdźca zbytnio z tyłu na końskim grzbiecie, a dodatkowo w wielu konstrukcjach widelec znajdzie się wtedy zbyt blisko kręgosłupa. Siodła z krótkimi ławkami, jak np. typu arabian, dają się łatwiej umieścić w prawidłowej pozycji. Niestety, większość ławek ma złą krzywiznę (jest zbyt mało wygięta) i wbijają się wtedy w mięśnie za łopatką.
Zabranie siodła z łopatek dodatkowo zwiększa powierzchnię kontaktu paneli/ławek z grzbietem konia. Gdy siodło leży na łopatkach, zazwyczaj „mostkuje” pomiędzy nimi a tyłem i zamiast równomiernie rozkładać ciężar, powstają cztery punkty nadmiernego ucisku – dwa po obu stronach kłębu i dwa po obu stronach tyłu siodła. Ponieważ taki punktowy nacisk jest bolesny, koń się usztywni ( oczywiście wiele siodeł „mostkuje”, nawet będąc w prawidłowej pozycji, ze względu na swoje niedopasowanie lub błędną konstrukcję ).

Koń osiodłany "na łopatki"
Koń osiodłany “na łopatki”

Żeby znaleźć krawędź łopatki, poprośmy kogoś, by wyciągnął koniowi nogę do przodu do pełnego wyprostu. W tej pozycji łopatka jest cofnięta najdalej, jak zdarza się to w trakcie ruchu konia (fot. poniżej). Wymacajmy jej krawędź. Siodło powinno być położone tak, żeby elementy niosące ciężar (ławki/panele) znajdowały się do tyłu od tego miejsca.

Siodło nie leży na łopatkachElementy siodła MOGĄ nachodzić na łopatkę tylko w przypadku, gdy nie przenoszą ciężaru (np. spódniczki siodła westernowego/tybinki siodła angielskiego). Siedząc w siodle, powinniśmy być w stanie wsunąć dłoń pod przód siodła i wyczuć krawędź łopatki. Ucisk, jaki czujemy, nie powinien przekraczać mocnego uścisku dłoni (koń będzie czuł mniejszy, gdy nie będzie tam naszej ręki). Powtórzmy ten test w stępie i w kłusie. W zależności od tego, jak koń pracuje grzbietem, ucisk może być większy (gdy koń wygnie kręgosłup w dół) lub mniejszy (w przeciwnym przypadku). Jeśli czujemy ruszającą się krawędź łopatki i nasza dłoń nie jest zgniatana, wszystko jest w porządku.

Pozycja popręgu

Niemniej ważna jest pozycja popręgu. Popręg zawsze w końcu wyląduje w najwęższym miejscu klatki piersiowej umiejscowiony prostopadle do ziemi. Ponieważ jest przymocowany do siodła, jeśli nie będzie zapięty w jej najwęższym miejscu, zsunie się tam, pociągając siodło za sobą do przodu lub do tyłu. Jak to się dzieje, wspominałem już poprzednio. Powróćmy do rysunków z poprzedniego odcinka (poniżej).

Różne kształty klatki piersiowej

Z którą z przedstawionych sytuacji mamy do czynienia? Czasem ciężko jest to stwierdzić na oko. Pomocne może być położenie siodła na koniu w prawidłowej pozycji, z odpiętym popręgiem zwisającym pionowo w dół. Pozwoli nam to łatwo zauważyć, czy wisi on w najwęższym miejscu tułowia, czy też nie, i wybrać odpowiedni sposób poradzenia sobie z problemem.
W przypadku konia o budowie jak na rysunku a) nie mamy żadnego problemu. W większości siodeł angielskich popręg umieszczony jest nieco z przodu, więc położenie siodła we właściwym miejscu automatycznie umiejscowi go w najwęższym miejscu tułowia, co uniemożliwi przesuwanie się siodła. W siodłach westernowych za pozycję popręgu odpowiada rigging – powinniśmy dobrać siodło nie tylko pasujące do grzbietu, ale z riggingiem we właściwej pozycji, tak aby popręg wypadł w najwęższym miejscu tułowia.
W sytuacji z rysunku b) (przypominam, że taki kształt ma tułów skaczącego konia) najlepszym i bardzo często stosowanym rozwiązaniem jest użycie napierśnika.
Siodło zsuwa się na łopatkiNajwiększy problem będziemy mieli z koniem o budowie przedstawionej na rysunku c) – niestety jest ona stosunkowo częsta. Siodło będzie zsuwać się do przodu, aż w końcu zablokuje się o kłąb i łopatki (zdjęcie po lewej). Warto zwrócić uwagę, że stanie się to tym szybciej, im ciaśniej zapniemy popręg, bo tym silniej będzie on ciągnął siodło – stwierdzenie „nieważne, jakciasno zapnę popręg, siodło i tak zsuwa mi się do przodu” jest bez sensu!
Oprócz przyzwolenia na tę sytuację (która, jak już wielokrotnie wspominałem, jest niedopuszczalna), mamy dwa inne wyjścia: nie jeździć na takim koniu lub zastosować rozwiązanie, które uniemożliwi nam przesuwanie się siodła do przodu. W przypadku siodła angielskiego możliwe są dwa rozwiązania: podogonie lub natylnik. Podogonie to skórzany pas mocowany najczęściej do tylnego łęku lub pomiędzy panele siodła, wyposażony w pętlę na ogon. Właściwie wyregulowane spełnia dobrze swoje zadanie, pod warunkiem że znajdziemy takie, które nie będzie obcierać konia. Trzeba też pamiętać, że koń musi się do niego przyzwyczaić.

Podogonie
Natylnik, często spotykany jako element uprzęży szorowej, to konstrukcja będąca odpowiednikiem napierśnika; rozkłada siły ciągnące siodło do przodu na zdecydowanie większej powierzchni niż podogonie i w związku z tym jest dla konia wygodniejsza.
W obu przypadkach powinniśmy pamiętać o tym, żeby dociągać popręg jedynie na tyle, żeby siodło nie przekręciło się na bok przy wsiadaniu. Każde mocniejsze dopięcie spowoduje działanie większej siły ciągnącej siodło do przodu, zwiększając tym samym nacisk na podogonie lub natylnik.
Kulbaka westernowa również umożliwia użycie natylnika lub podogonia (choć rzadko bywa wyposażona w uchwyt do jego przymocowania), istnieje jednak dużo prostszy i bardziej oczywisty sposób, jeśli dysponujemy podwójnym riggingiem (możliwością dopięcia tylnego popręgu). Żeby zrozumieć tę ideę, musimy powiedzieć parę słów o konstrukcji siodeł jucznych, którymi się tutaj nie zajmujemy.

Dwa popręgi nie pozwalają na przemieszczanie się siodła.
Dwa popręgi nie pozwalają na przemieszczanie się siodła.

Siodła juczne to siodła skonstruowane do przenoszenia ładunku. Ponieważ ładunek, w odróżnieniu od jeźdźca, posiada dużą bezwładność, tym ważniejsze staje się dobre umocowanie i unieruchomienie siodła na grzbiecie konia. Zdecydowana większość siodeł jucznych posiada dwa takie same popręgi, spięte ze sobą paskiem, który uniemożliwia przemieszczanie się ich względem siebie. Zapinając je po obu stronach krzywizny brzucha, unieruchamiamy siodło – przedni popręg nie pozwala mu zjechać do tyłu, tylny – nie pozwala przesunąć się do przodu. Tę samą technikę możemy wykorzystać w kul bace westernowej, pamiętając, że popręgi muszą być spięte ze sobą (inaczej tylny może zsunąć się na słabiznę). Jest ona często stosowana w ojczyźnie kulbaki westernowej w terenach górskich (strome zjazdy!), szczególnie na mułach, których budowa zazwyczaj przypomina konia z rysunku c).

Jak mocno dopiąć?

8Prawidłowo dopasowane siodło umożliwia jeźdźcowi pozostającemu w równowadze z koniem jazdę po płaskim w ogóle bez popręgu. Zadaniem popręgu jest ustabilizowanie siodła na boki, a nie „wciśnięcie” go w grzbiet tak, żeby zostało „zablokowane”. Powinien być dopięty na tyle, żeby stabilizacja ta była pewna. To, że mamy siłę dopiąć jeszcze dwie dziurki, wcale nie oznacza, że powinniśmy to robić! Wręcz przeciwnie – prowadzi to często do otarć, uszkodzenia mięśni piersiowych, zapoprężenia (o czym za chwilę) i innych złych rzeczy zwłaszcza jeśli dokonujemy tego z siodła! Dopięty na siłę po pręg NIE USTABILIZUJE niepasującego siodła. Prawidłowo dopięty powinien umożliwić nam wsunięcie dłoni pomiędzy popręg a mostek. Nigdy nie sprawdzamy tego z boku – ze względu na kształt klatki piersiowej może się okazać, że niemalże zmiażdżymy konia, a z boku i tak pozostanie miejsce [rys. po lewej]. W poprawnie dopasowanym siodle popręg nie wymaga dopinania „z góry” i nie powinniśmy tego robić.
Po dopięciu popręgu dobrze jest wyciągnąć przednie nogi do przodu, najpierw jedną, a później drugą. Umożliwia to rozprostowanie fałdów skóry i zapobiega ich przyszczypaniu oraz rozciąga mięśnie piersiowe, co umożliwia ich poprawne ułożenie pod popręgiem. Po kilku minutach stępa/pierwszym kłusie sprawdzamy ponownie dopięcie popręgu i dociągamy go tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Nieprawidłowa pozycja popręgu i zbyt mocne jego dociąganie, oprócz wszelkiego rodzaju otarć, przyszczypań i skaleczeń skóry, bywa przyczyną zapoprężenia.

Zapoprężenie
Zapoprężenie

Co to takiego? To naderwanie i uszkodzenie włókien mięśni piersiowych, do którego dochodzi, gdy pochylony koń ze zbyt ciasno dopiętym popręgiem gwałtownie się wyprostuje. Główna masa mięśni piersiowych nie zdąża przecisnąć się pod zbyt ciasnym popręgiem i dochodzi do naderwania włókien, które jest bardzo bolesne i długo się leczy. Powszechność błędnego siodłania i zbyt mocnego dopinania popręgu (będąca często efektem niepasującego siodła) doprowadziły do powstania szeregu mitów związanych z zapoprężeniem, jak np.: koń nie może się schylać pod siodłem, nie może jeść itp., „bo się zapopręży”. Poprawnie osiodłany w pasujące siodło koń nie zapopręży się w żadnej sytuacji! Zbyt mocnemu dopinaniu wybitnie sprzyjają „gumy”, w które zaopatrzona jest większość współczesnych popręgów – guma nie tylko nie pozwala wyczuć, jak bardzo się on napnie (zawsze jest pewien luz, bo guma się naciąga) ale może też być przyczyną niebezpiecznych sytuacji. Duża siła podczas nagłej zmiany kierunku powoduje nagłe poluzowanie się siodła (gumy się naciągają), siodło przekręca się i zostaje przyciągnięte przez gwałtownie skracające się gumy w nowej pozycji – np. na boku konia.
W zależności od budowy konia/dopasowania siodła, popręg zapinamy na dwie pierwsze lub dwie tylne przystuły (siodło angielskie). Poprawnie dopięty popręg powinien leżeć równo (środek popręgu na mostku).

Dodaj komentarz